Każdy na początku swojej drogi zawodowej wyobraża sobie ten dzień, w którym osiągnie prawdziwy sukces. Wmówiono nam, że wszystkie marzenia są do spełnienia. Tyle, że one nie spełniają się same i nikt nie da ci instrukcji jak tego dokonać. W dodatku patrząc na osoby w moim wieku, które są sławne i czegoś dokonały, zaczęłam się zastanawiać, kiedy nadejdzie moja chwila.

Sukces w młodym wieku

Tym młodym ludziom, którzy ledwie co skończyli kilkanaście lat, się udało. Coś sprawiło, że są popularni. Ale to niekoniecznie sprawdzi się w naszym przypadku. Większość osób musi na swój sukces pracować wiele lat. Niestety nie wiadomo ile. Poza tym, czas mija, zmieniają się priorytety i wizja sukcesu. Co sprawia, że już jakiś czas temu osiągnęłam swój sukces, o którym marzyłam w pierwszej pracy.

Prostym wyjaśnieniem młodych osób, które osiągnęły swój sukces bardzo wcześnie, jest to, że znalazły swoją rzecz, w której są naprawdę świetni. Nawet jeśli chodzi o zwykłe rysowanie, to może chodzić o tematykę rysunków, styl czy technikę. Sądzę, że w dużej mierze chodzi tutaj o wykonywanie nie tylko zawodu, w którym jesteśmy dobrzy, ale również takiego, który daje nam szczęście. Często okazuje się, że jest ono w bliskiej korelacji z sukcesem w dziedzinach kreatywnych.

Czego szukam

Na początku zazdrościłam osobom, które dają radę. Zarabiają na swojej pasji i są szczęśliwe. Jednak po jakimś czasie zrozumiałam, że muszę poszukać własnej drogi i nie obierać czyjejś. Szukam inspiracji w ich sukcesie, próbuję analizować co sprawiło, że dokonali tego czego dokonali. Staram się szukać czynności, która przyniesie mi szczęście podczas produkcji i poczucie spełnienia, kiedy będzie podobać się odbiorcom. Pogodziłam się również z myślą, że jestem jedną z tych osób, którym poszukiwanie własnej drogi zajmuje trochę dłużej, ale wiem że w końcu to nastąpi. A wtedy prosta droga do podbicia świata! Hahahahaha!… No dobra, może tylko spełnię swoje marzenia i zamieszkam z ukochanym na końcu świata 🙂

Zobacz także: Przestań wymyślać i weź życie we własne ręce!

Analiza swoich błędów

Często staram się analizować co mi nie wyszło, co mogłam zrobić lepiej. Wynieść z tego jakąś naukę na przyszłość. Zauważyłam jedną zależność. Przez większość swojego życia wiedziałam, że chcę zajmować się rysunkiem. Jednak do tej pory zawsze coś decydowało za mnie. Kiedy byłam w liceum poznałam koleżankę, która rysowała. Przyjaźń z nią zainspirowała (nie tylko) mnie, aby powrócić do dziecięcej pasji. Przyjemnie było mieć społeczne przyzwolenie na to, żeby rysować, ponieważ w domu nie było to akceptowane, jako kariera zawodowa. Dopiero po latach pracy, jako grafik, udało mi się przekonać do swojej decyzji  większość rodziny.

Na studia poszłam, bo od podstawówki miałam wpojone, że otworzą mi wszystkie drzwi. Oczywiście, że się tak nie stało! Nawet małej furtki nie otworzył mi ani licencjat, ani magister! Nie zrozumcie mnie źle, nie uważam pójścia na studia za błąd, ale przeświadczenie, że studia wystarczą, żeby znaleźć dobrą pracę. Wybrałam studia niestacjonarne, aby w tygodniu móc pracować. I jak to bywa, kiedy szuka się pracy w desperacji, większość moich miejsc pracy była przypadkowa. W większości miejsc pracy wcale nie aspirowałam pracować, a po prostu musiałam. Zdaje się, że jest to smutna prawda dla większości młodych ludzi.

Zobacz także: Moje pierwsze projekty były beznadziejne, ale się wyrobiłam

Od kiedy zaczęłam pracować, marzyłam o otwarciu własnej firmy. Jednak decyzja, aby ją wreszcie rozpocząć była wymuszona przez wcześniejsze otrzymanie dotacji. Tej decyzji również nie uważam za złą, po prostu za przedwczesną. Nie miałam bowiem czasu, aby się przygotować do otwarcia firmy. Nie miałam nawet loga firmy, a co dopiero resztę!

Wnioski

Po przeanalizowaniu mojej kariery zawodowej dochodzę do wniosku, że ogromna większość moich decyzji wcale nie była podjęta przeze mnie! Moim życiem zawsze rządził przypadek. Wiele rzeczy działo się całkowicie poza mną lub zostały „zaprogramowane” przez gadanie rodziny. A to dotacja ni z tego ni z owego, a to telefon od rekrutera akurat kiedy saldo na koncie wynosiło 0 zł… Jedyną opcją pozostaje wreszcie zacząć podejmować świadome i przede wszystkim SWOJE własne decyzje dotyczące dalszej kariery.

Od paru miesięcy staram się podejmować decyzje, które naprowadzą mnie na odpowiednią ścieżkę zawodową – concept artysty. Pierwszy raz w życiu czuję, że mam władzę nad własnym życiem! Trzymajcie za mnie kciuki, bardzo przyda mi się wasze wsparcie!

Zobacz także: Koncept Matyldy, medium które widzi duchy

Advertisements