No właśnie. Strach przed porażką to realny problem. Sama często odkładam zlecenia, które są dla mnie w jakiś sposób niebezpieczne. np. zrobienie czegoś co jest dla mnie zupełnie nowe, pomimo tego że mam przecież wszystkie potrzebne kwalifikacje, aby to wykonać. Boję się, że sobie nie poradzę, dlatego nie robię tego wcale.

Każdy inaczej radzi sobie z tego typu sytuacjami. Zakładam się też, że są osoby, które nigdy takich problemów nie miały. Jestem też i ja. Grafik ze sporym doświadczeniem. Wydawało by się, że takie problemy powinnam mieć już za sobą, jednak nie do końca. Mam spore doświadczenie, ale tylko w branży reklamowej, która nie jest zła, ale nie jest też dla grafika jedyną i najlepszą drogą. Od dłuższego czasu myślę o zmianie branży lub sposobu zarządzania swoim biznesem, ale dopiero teraz zaczęłam w tym kierunku praktycznie coś robić.

Czytaj: Postanowiłam zrobić grę, zobaczcie od czego zaczęłam

Chciałabym robić coś innego niż typową reklamę, w której nie czuję się już dobrze, ponieważ nie mam wyzwań, które rzeczywiście byłyby dla mnie możliwością do rozwoju. M.in. dlatego czuję się w obecnej sytuacji, trochę jak w pułapce. W artykule o tym, jak szukać pracy, jako grafik pisałam, że najważniejsze jest portfolio. W moim, jak można się domyśleć, jest wiele realizacji brandingowych, materiałów reklamowych do druku, ale niewiele tego co chciałabym robić.

Czytaj: Poradnik, jak szukać pracy jako grafik cz.1: przed złożeniem aplikacji

Cała sytuacja wynika właśnie z tego, że boję się porażki. Boję się, że nie poradzę sobie w pełnieniu nowych obowiązków. Dlaczego tak sądzę? Nie ma logicznego wytłumaczenia. Mam wszystkie kwalifikacje, umiejętności i wiedzę, aby zmienić swoją ścieżkę kariery, czy sposób prowadzenia biznesu. Co się stanie, jeśli poniosę porażkę? Nic się nie zmieni.

Ale nic się nie zmieni także w sytuacji, jeśli nie zrobię kroku naprzód, w kierunku który bardziej odpowiada mi niż miejsce, w którym aktualnie siedzę. Od czasu do czasu potrzebuje kopa w tyłek. Nawet nie musi być wybitnie mocny, wystarczy że będzie głosem rozsądku. Czasem potrzeba mi kogoś, kto mnie ochrzani, że nic nie robię. Chcę zmienić swoje życie, a nic w tym kierunku nie jest zrobione. A czasem potrzebne mi są sytuacje, w których pogrążę się w rozpaczy i jak feniks, powstanę z popiołów i powrócę z nową mocą, pomysłami i motywacją do działania.

Mam nadzieje, że Ci z was, którzy mają podobny problem, znajdą w tym artykule trochę pocieszenia, że nie jesteście sami i da się z tym walczyć!

A jeśli macie jakieś sposoby, piszcie w komentarzach!

Chętnie zastosuję je u siebie 😀

________________

Spodobał ci się ten artykuł? Zajrzyj również do innych z tej kategorii:

Pomóż w rozwijaniu tego bloga, wyraź swoją opinię w poniższym poście:

Reklamy